Tandetno-filmowy.

Pojęcie ,tandety,  jak się zdążyliśmy zorientować – okazuje  bardzo pojemne. W zasadzie zmieści się tam wszystko to co nam nie pasuje, nie podoba się, nie odpowiada, itp. Jeżeli zatem weźmiemy pod uwagę ilość ludzi na świecie i że każdy  ma swoje ulubione gadżety , które dla kogoś innego będą ,tandetą, – to można śmiało stwierdzić, że albo wszyscy jesteśmy tandeciarzami :) albo rozstańmy się z pojęciem ,tandety, – i przyjmijmy za motto codzienności powiedzenie  ,o gustach się nie dyskutuje,. Zmiana podejścia zapewni nam znacznie szersze możliwości wyboru niż te, które do tej pory posiadaliśmy, co przyda się w trakcie zbliżającej się  bożonarodzeniowej  pory oraz na pozostałe całoroczne okazje nie tylko Walentynkowe.

Może to trochę dziwny wstęp , by nie rzec ,tandetny, , ale przecież trzeba było od czegoś zacząć, żeby przejść do sedna…. W tym wypadku chodzi o ,wypadki, ,które chodzą po ludziach i w których coś jest na rzeczy. I chociaż w filmie proponowanym poniżej mamy sytuację nieco ,,skondensowaną,, terminowo, to jednak ogólne przesłanie jest widoczne. Przedstawioną, z deka humorystycznie,  ,powtórkę z dnia poprzedniego, rozciągnijmy  na całość swojego życia – i pomyślmy  ile razy nam się ,,upiekło,, bo zmieniliśmy swoje podejście, a ile razy – nie i jakie były tego skutki…To tak świątecznie – przedświątecznie… póki mamy jeszcze czas…na  ,tandetne prezenty, i film …  ,tandetny,? 

Życzeniowe science-fiction.

Skoro  obok spraw miłosnych- wyłapaliśmy w poprzednim filmie również mechanizm działania korporacji i różnorodność traktowania pracowników poszczególnych szczebli, oraz przyjrzeliśmy się pojęciu ,tandety, – zwłaszcza w ostatnich sekwencjach filmu / półka w regale / – to możemy przejść do komedii prawie science-fiction /sajens-fikszyn/. Chociaż początkowo zdaje się być nieprzyswajalna-warto połknąć własne poczucie wystudiowanego smaku, by doczekać się nawet tych kilku ważnych zdań, które często zmieniają nasz sposób postrzegania rzeczywistości. Przy okazji wypadałoby zastanowić się nad tym czego tak naprawdę chcemy by się spełniło, w jakim stopniu jesteśmy precyzyjni w swoich marzeniach oraz o skutkach nieprzemyślanych decyzji…To tak na wszelki wypadek – w ramach prewencji przed zbyt wybujałą wyobraźnią oraz z okazji zbliżającej się ,,gwiazdki,,  i Mikołaja  :)

Dopasowanie.

Nawiązując do poprzedniego wpisu ,,Podsumowanie,,- w celu poprawienia humoru i podkreślenia elementu rozsądku w miłości, oraz że trzeba ją umieć z siebie wykrzesać, oraz dla poszerzenia horyzontów geograficzno-religijno-zachowawczych, i zobaczenia czym jest zauroczenie /nie zawsze fatalne/ – polecam film poniżej.

Podsumowanie.

Żeby zakończyć miłosną tematykę, a uniknąć podszywania się pod…napiszę co mi wyszło z dodawania poszczególnych składników w tej kwestii.

MIŁOŚĆ = ROZSĄDEK + EMPATIA.

Przy czym empatia oznacza współodczuwanie, które zakłada prostą zasadę ,,NIC NA SIŁĘ I WBREW CZYJEJŚ WOLI,, czyli pełną kooperację i porozumiewanie się we wszystkich wspólnych sprawach i podejmowanych działaniach. W jakim stopniu jesteśmy empatyczni i czy jest w nas miłość- pozostawiam to do indywidualnego rozpatrzenia…zainteresowanym. O rozsądku nie wspominając…

Naturalnie-łasuchowy.

DSCN0037W związku z tym węchem  z poprzedniego wpisu, nie może się obyć bez wspomnienia o wrześniowym gościu, który został po/d/rzucony  na pewną posesję z wolnym wybiegiem.  Ponieważ wracałam wtedy  z polowania na ptaki  to pyknęłam mu kilka fotek tak przy okazji. Niestety podrośnięte  psisko musiało zostać wyekspediowane poza teren, mimo licznych prób  wdarcia się  i zadomowienia – bo na NIE był właściciel  posesji…

DSCN1769

Za to  pozostało mi kilka fotek na pamiątkę tego wydarzenia. I skoro już o  węchu mowa i polowaniu –  to byłoby grzechem  nie wrócić do,, poroża ,, – czyli wody dla mężczyzn /for men/ o domowej nazwie ,,Cabana,, /wpis archiwum/.

A dlaczego? Bo idealnie pasuje do niego pewien  kobiecy zapach o charakterze miłosno-kolczastym, którego bukiet jest oczywiście mieszanką  nut / można policzyć DSCN1725na palcach obu rąk/,  ale zapach końcowy ukryty jest pod nazwą ,,SWEET ROSE,,.,,Słodka róża,,  jak się okazuje ma w sobie lilię i kilka smacznych niedrażniących owocowo-ponętnych brzmień i chociażby dlatego  pasuje do delikatnego pana ,,CABANA,, .

w swoim pełnym rozkwicie prezentuje się tak:

- NUTA GŁOWY – mandarynka, grejpfrut
- NUTA SERCA – biała lilia, róża, śliwka
- NUTA BAZY – białe drzewo cedrowe, wanilia, ambra, piżmo**

/**http://www.celux.pl/index.php?products=product&prod_id=746 /

W związku z tą ,,układnością,, obu zapachów, można powiedzieć, że stanowią zgodną parę pasującą do stateczności rozsądnych rodziców  i romantyczno-poetycznych osobowości o skłonnościach do odpoczynku na łonie parkowej natury w gołębio-spokojnym i psio-łagodnym towarzystwie.

A tak przy okazji…chciałam wspomnieć, że…do łona Natury najlepiej pasują… naturyści – co oznacza GOLIZNĘ zapachową…Ale ponieważ mamy akuratnie jesienną porę roku i z deka ochłodziło się  - to wypadałoby coś na siebie narzucić. Bez obawy można sięgnąć po ,,Słodką różę,, – bo ma przekornie tą cechę, że nie zamęcza nikogo  swoją obecnością . Mimo początkowej intensywności, szybko  łagodnieje i staje się zdystansowana do otoczenia – co oznacza, że można śmiało szeptać czułe słówka do ucha i nam nosa nie wykręci…nawet tego wyjątkowo ,,uczulonego,, na  miłość…

Ponieważ nie tylko muzyka łagodzi osobniczo-charakterne obyczaje….ale i AROMATY…/o czym wiedzą ŁASUCHY każdej rasy, nie tylko pieczysto-ciastkowo-mięsno-kostne/ – to chcąc mieć wpływy u  panującej mi miłościwie ,,Żelaznej damy,,* – dostarczyłam jej pozytywnych bodźców w postaci tegoż zapachu / zdjęcie poniżej/.Teraz mogę śmiało wznieść swoje modły…..

*Nefertiti -  jest powtórnie bohaterką wpisu /to wcześniejszy niewycieczkowy zakup/  

DSCN1747

DSCN1742

Rozmowno-życiowy.

 DSCN0019I . – Jak powinny wyglądać rozmowy ,,na szczycie,,?….

- Ano tak…w miło pachnącym otoczeniu  o ,,ugruntowanych,, poglądach.

II. – Jak powinny wyglądać relacje partnerskie?

- Ano tak…pełna synchronizacja /poniżej/

Ps. Coś tak czuję, że zbiera mi się na ostatni pachnący…wpis…

DSCN0042

Zależności przyjacielsko-partnerskie.

Pociągnę dalej przyjacielski temat, bo jest łącznikiem prowadzącym do wspomnianej we wcześniejszym komentarzu – eutanazji.

W zasadzie można byłoby stwierdzić, że podstawą miłości jest przyjaźń, kiedy mówi się, że zjadło się z kimś beczkę soli….i nam SMAKUJE. Przy czym w związku z tą solą, czyli poznaniem drugiego człowieka w możliwie najszerszym zakresie – konieczna jest rozmowa i wspólne doświadczenia, które pokazują czy zachowanie partnera w różnych sytuacjach życiowych nam pasuje czy nie.

Słowo ,, PASUJE,, oznacza NIE czy nam się PODOBA , czy ale…czy nasza reakcja na coś/kogoś jest taka sama jak partnera. I zdaje mi się, że w tym tkwi sedno przyciągania się PODOBIEŃSTW, bo przecież przyjemnie jest przebywać w towarzystwie lub z osobą, z którą mamy wiele wspólnego, bo:
- jest nam w ten sposób znana
- a przez to przewidywalna
- i dlatego bliska jakby ,,skórę z nas żywcem ściągnął,,.
Bycie ze swoim ,klonem,- ale przez podobieństwo wewnętrzne , a nie przez podobieństwo zewnętrzne jest idealnym rozwiązaniem, gdy lubimy ,,spokój w rodzinie,,. Wtedy WIEMY PO SOBIE – czego możemy się spodziewać po partnerze/ towarzystwie/ i znamy ,,w ciemno,, wybory jakich dokonałaby druga osoba. Dlatego mamy wtedy do czynienia z sytuacją, że ludzie rozumieją się bez słów. Określamy to mylnie intuicyjnym wyczuciem, bo jest to po prostu znajomość SIEBIE, a poprzez DOPASOWANIE SIĘ – czyli że ktoś jest do nas podobny wewnętrznie /pod względem preferencji, priorytetów życiowych /- znamy partnera jak ,,własną kieszeń,, niekoniecznie pustą.
Sprawę form tj. posługiwania się łyżką, czy manewry kiełbaską na patyku można śmiało pominąć, bo tego można się nauczyć, ale nie to czy widzimy rzeczy/sytuacje/ludzi z tej samej strony – co  wcale nie wyklucza różnic w ego-ocenie, wynikających z naszej indywidualności =jednostkowości= wyjątkowości i niepowtarzalności.

Gdy nie wyobrażamy sobie życia bez kłótni i niesnasek – co wynika z nieświadomości zakodowanego w głowie błędnego schematu skopiowanego poprzez oglądanie filmów czy naśladowanie otoczenia, z którym się utożsamiliśmy – dobieramy sobie towarzystwo i partnera o odmiennych poglądach lub równie zielonego w temacie znajomości siebie jak my sami. Przez to nie tylko jesteśmy nieprzewidywalni dla siebie, ale i dla otoczenia. Wówczas każde niepasujące nam zachowanie/poglądy określimy jako ,,od czapy,,, co oznacza że ktoś nas wyprowadza z równowagi i nie możemy się zgodzić, bo jest INNY niż my /=myśli inaczej/. Ta inność jest źródłem obopólnej frustracji i stresów – skąd biorą się codzienne konflikty o wszystko i o nic.
Napływające emocje /w tym złość/, albo wylewamy na zewnątrz bezpośrednio do partnera /lub spowiadamy się do ,,przyjaciela,,/ albo tłumimy w sobie i ,,zalewa nas żółć,- co objawia się blokadami energetycznymi np. w tym przypadku akurat na poziomie pęcherzyka żółciowego. Pozostałe negatywne targające nami emocje odbijają się niekorzystnie na przyswajaniu składników odżywczych dostarczanych z pokarmem.
Kolejne niesympatyczne  przepływające przez nas energie – oddziałują w różny sposób na nasz organizm, zaburzając jego funkcje /w tym obronne/ i w efekcie mamy stan zdrowia – zwany CHOROBĄ.
Nie bez powodu o tym wspominam…
*
A wracając do RELACJI MIĘDZYLUDZKICH…Wymiana poglądów z partnerem /dotyczących życia/ – może zastąpić wspólne doświadczenia, wtedy gdy człowiek z którym mamy do czynienia jest prawdomówny. Dotyczy ta cecha osób o otwartej głowie…w tym także tych nieśmiałych, które w podobnym sobie, czyli znanym otoczeniu=w którym czują się bezpiecznie,takimi być przestają. Podczas gdy w ,,obcej bajce,, ludzi z innego poziomu wrażliwości-czują się nieswojo i kryją po kątach.

Snucie fantazji na swój temat, które nie znajdują odbicia w rzeczywistości, bo chcieliśmy pokazać się w jak najlepszym świetle z racji przyświecających nam egocentrycznych pobudek / czy nacisków środowiskowych/ – zawsze obróci się przeciwko nam, bo będziemy nie w tej ,,bajce,, w której chcielibyśmy/powinniśmy być. Udawanie lepszego niż jest sie w istocie- nigdy nie wyjdzie nam na zdrowie, bo jesteśmy w wewnętrznym konflikcie ze sobą.

Prowadzenie dyskusji nad spornymi kwestiami odkładamy wtedy na później, bo nikt nam nie powiedział w domu czy w szkole, że:

1. rozmowa czyli ,,przemyślenia na głos,, nad czymś zwane analizą służą poznawaniu SIEBIE /i własnego podejścia do rzeczywistości/, a symulacja różnych sytuacji życiowych i zachowań np. bohaterów książkowo-filmowych ma nas ZMUSIĆ do zastanowienia się nad SOBĄ i własnymi reakcjami

2. i że lekcje wychowania fizycznego pokazują nam czy jesteśmy typem sportowca-amatora czy że mamy na wszelki ruch prócz krwi tudzież alkoholu w organizmie – ,,wyrąbane,,, a nasze sportowe upodobania polegają na śledzeniu stawek w zakładach bukmacherskich i wpatrywaniu się w ekran lub wygrzewaniu miejsca jako kibic w promilowo-procentowym towarzystwie.
A jedynym powodem dla którego prowadzimy czynne ,,fitness-życie,, jest chęć wyrwania laski/partnera,a po osiągniętych sukcesach – ciężko jest nam podnieść kosz na śmiecie i odbyć spacer do śmietnika, chociaż wcześniej biegaliśmy jakby nas sraczka goniła .

Wtedy i próby wyciszenia się / tj.obniżenia wewnętrznego napięcia/ poprzez relaksująco-odstresowujące zajęcia nie tylko w klubo-kuchni przynoszą ulgę tylko chwilowo, a nerwowość i zespół niespokojnych nóg ganiających nas ,,po świecie/po ludziach/- staje się nieodłącznym towarzyszem życia, zamiast bliskich nam ,,duchowo,, osób.

Także dopóki nie mamy rozeznania ,,na własnym terenie,,- czyli dopóki nie poznamy dokładnie siebie-powielamy stereotypowe zachowania w relacjach międzyludzkich.

I związku z tym – związki międzyludzkie można podzielić na:
A. – ,, rozsądkowe,, – gdy kierują nami ego-cele, które związane są z byciem z partnerem z powodu lęku przed samotnością i pod tytułem ,,nadszedł mój czas,, czy też ,, wypadałoby założyć rodzinę,, lub w ramach naśladowania otoczenia pod hasłem ,,wszyscy z kimś są ,,, i nacisków ze strony rodziny

B. – instynktowe – gdy kierują nami zmysły i instynkt zachowania gatunku, dla których to relacji bazą jest pożądanie fizyczne, związane z wyglądem zewnętrznym i predyspozycjami psycho-fizycznymi do posiadania potomstwa tzw. matka/ojciec Polka w różnym wydaniu

C. – uczuciowe – które można nazwać przyjaźnią między partnerami, kiedy w zasadzie wiele słów nie potrzeba, bo czuje się partnera na odległość..z racji wspomnianego,,pasuje mi pod każdym względem,, czyli DO/PASOWANIA,czego warunkiem koniecznym jest bezwzględna szczerość wobec siebie samego bez naginania się wyrażonego w formie znanej nam wymówki ,,jakoś to będzie,,.

Gdy nie w głowie nam bliższy związek – unikamy rozmowy na tzw.,,poważne tematy,, lub lawirujemy chcąc dopasować się do partnera, by osiągnąć przyjemny chwilowo cel. Opuszczamy z radością te klimaty, w których czujemy się niepewnie lub bagatelizujemy rozmówcę – skupiając się wtedy tylko na uzgodnieniach – jak spędzi się wspólny czas: kiedy, z kim, gdzie i jak… imprezujemy czy jaki oglądamy film.

I dlatego może warto dostrzec zależności między przyjaźnią, miłością, rozsądkiem oraz imprezowaniem /w różnej formie/ i zdrowiem – w filmie…przedstawiającym pięć różnych osobowości wystawionych na życiowo-śmiertelną próbę…
Oznacza to, że warto obejrzeć film pt. ,,Już za tobą tęsknię,, 

Nietowarzyski przyjaciel.

Z obserwacji życia światopoglądowo-pustelniczo-towarzysko-pracowniczego wynika, że ludzi można podzielić na trzy grupy niezawodowe:

1. otwartych na  poglądy innych, czyli lotników z przeciągiem umysłowym

2. zamkniętych na poglądy inne niż wyznawane przez siebie, czyli  duszących się w sosie własnym

3. chwilowo otwartych/zamkniętych na innych – tj. na czas realizacji własnego celu, czyli  wietrzących interes

i przyjaciół.

Jest to podział wyraźnie wskazujący, że osobniki należące do grupy 1.  żyją w zgodzie z innymi, ze względu na to iż mimo prowadzonego indywidualnego trybu życia i własnych poglądów – nie negują wartości i poglądów wyznawanych przez pozostałych. Ten gatunek można śmiało nazwać – światowym. Obok ,LOTNIKÓW, – mamy światowców-podróżniczków poszerzających swoje horyzonty  przez zaliczanie kolejnych punktów na mapie, co często ma niewiele wspólnego z własnym globusem umieszczonym na karku.

Po przeciwnej stronie barykady mamy grupę / nr.2 /, którą określa się,, towarzystwem wzajemnej adoracji,,-  do której wciskanie się z własnymi – innymi niż wyznawane przez grupę poglądami, można porównać do próby zawrócenia rzeki kijem / KIJEM…chociaż jak zwał tak zwał…można i ręką… /. Gwarantowany sukces jest taki, że po krótkim okresie zapoznawczym, stajemy się persona non grata, czyli delikatnie mówiąc – niemile widziani, ponieważ burzymy umysłowe struktury organizacyjne takiego towarzystwa. Można  byłoby użyć słowa klan,  chociaż bardziej pasowałby w tym miejscu – KLON – ze względu na panującą jednorodność ,,świato-poglądową,, , chociaż niewiele ma to wspólnego ze światem rozumianym jako nadrzędna całość. Ta jednorodność ma charakter stały lub chwilowy, bo nie zawsze…to co w myśli – jest jednoznaczne z tym co na zewnątrz na języku.

I tak płynnie przeszliśmy do grupy 3, która związana jest  właśnie z płynnością i przepływem, ale nie ze względu na umysł otwarty na poglądy  innych, ale ze względu na ewentualne korzyści, jakie można odnieść w związku z utrzymywanymi  ,,zawodowo-przyjacielskimi,, stosunkami . Będą to wartości wymierne  określane jako dobra ,,materialne,,,  albo niewymierne = niematerialne, gdy rośnie nasze ego-poczucie wartości, zamiast poczucia własnej MOCY /albo zwyżkują oba jednocześnie- co przejawia się w podniesionym sztucznie ego-nastroju/.

Stąd mamy już nie  krok, ale przepaść dzielącą nas od pojęcia przyjaciel, bo…

….przyjaciel to osoba, która sprawdza się w potrzebie, a nie w mowie. Można nim być chwilowo, jednorazowo, wielorazowo w stosunku do wielu ludzi lub tylko jednej osoby- zarówno z własnego kręgu lub w stosunku do obcych, którzy wzbudzają w nas sympatię. Przyjaźń nie zakłada wymiany usług, co odróżnia ją od typowej  ,znajomości,.

Wiadomości z dystansu.

Skoro  obejrzeliśmy / lub nie / polecany ostatnio film i udowodniliśmy SOBIE, że nie jesteśmy powierzchowni, to możemy przejść dalej…Dalej , w tym momencie oznacza NOWE WIADOMOŚCI. Mam dwie: dobrą – złą. Co dla kogo jest czym, to oczywiście sprawa osobistego podejścia.

To lecimy z tym….gipsem…

1.

Społeczeństwo funkcjonuje na 4 poziomach:

a. widzialnym – który tworzą wszyscy gdziekolwiek zarejestrowani i oficjalnie działający / pracujący zawodowo-domowo, uczący się i chwilowo dojrzewający do czegoś /

b. niewidzialnym – który tworzą niezarejestrowani gdziekolwiek i żyjący w typowej szarej strefie

c. widzialno – niewidzialnym – który tworzą zarejestrowani i żyjący w szarej strefie niewidzialnej dla pozostałych – z różnych nie tylko religijno-urzędowo-zawodowych odgórnych powodów, ale i z własnego wyboru /widzialni tylko częściowo/

d. niewidzialno – widzialnym – który tworzą niezarejestrowani, ale działający oficjalnie pod przykrywką tych z poziomu a.

W związku z p.1 wszelkie dane statystyczne biorą w łeb, bo nie uwzględniają całości społeczeństwa, a tylko jego ,,widzialny,, poziom . Dotyczy to również wszelkich uregulowań prawnych, które obowiązują tylko grupę społeczną , należącą do poziomu (a-d) oraz w niewielkim zakresie do poziomu (c) ze względu na odgórne lub indywidualne powiązania finansowo-egzystencjalne .

Przy czym pojęcie ,,szara strefa,, w tym ujęciu związane jest nie tylko ze sposobem prowadzenia działalności gospodarczej /bez odprowadzania podatków / i sposobem zarobkowania /na czarno/,  ale i z innym duchowo-niefilozoficznym  stylem życia…

2.

WOLNOŚĆ to brak zależności = uzależnienia. W związku z tym jeżeli indywidualnie/ rodzinnie/państwowo/regionalnie nie panujemy nad:

- sobą / osobistymi pragnieniami, chęciami, marzeniami itd./

- pieniędzmi

- szkodliwymi nawykami / indywidualnymi, zawodowymi, rodzinnymi, narodowymi, religijnymi, itd./

- przyzwyczajeniami /j. wyżej/

- tradycjami

- itd.

jesteśmy niewolnikami wyżej wymienionych. Mamy wtedy do czynienia z przerostem formy nad treścią, bo w/w elementy dominują nad danym człowiekiem/ rodziną/ narodem/regionem . Przejawia się to między innymi w :

a. naginaniu prawa i braku równości wszystkich obywateli wobec niego /są równi i równiejsi z racji przynależności do określonej grupy stanowiskowo -relig.-społ.-zawod./

b. podporządkowaniu się  jednostce/państwu/grupie – która posiada pieniądze

c. utracie indywidualności = tożsamości osobistej/narodowej/itp.

d. oderwaniu od rzeczywistości / tj.chwili obecnej/ np. z racji dominacji tradycji religijno-historycznej nad teraźniejszością

itd. w zależności od tego nad czym nie mamy kontroli jako człowiek/rodzina/naród/ państwo.

*

WOLNOŚĆ to niezależność w podejmowaniu decyzji od w/w uwarunkowań osobniczo-gatunkowo-historycznych.

Tylko wybory podejmowane w oparciu o niezależną myśl są prawymi = zgodne z prawami Natury.

W związku z TYM, że coraz bardziej się od niej oddalamy i dla podkreślenia, że wszystko ma dwie strony – warto zauważyć, że :

1. im głębiej się sięga w przeszłość historyczną , tym więcej jest tam wolności… – w odniesieniu do państwa.

Średniowiecze w porównaniu do czasów współczesnych ze względu na niewielkie możliwości  kontroli  jednostki przez państwo – zdaje się być Światłością, a obecne czasy – CIEMNOŚCIĄ…

2. im głębiej się sięga do okresu wczesno-dziecięcego, tym więcej tam wolności… – w odniesieniu do człowieka .

W dorosłym życiu już nie robimy czegoś co robiliśmy wcześniej – z racji przyjętych przez nas środowiskowych form zachowań, savoir-vivru czy innych dress codów.  Mówimy, że wyrośliśmy z czegoś, że nie wypada itp. w związku z tym te zachowania – dziecięce=naturalne /nieszkodliwe/- a odbiegające od wyznawanych przez nas w danym momencie norm i form – traktujemy jako dziwactwa czy ekstrawagancję czy hamujemy się w wyrażaniu siebie / np. taplanie się w kałużach/, nie chcąc wyjść na ,,głupka,, w oczach innych.

*

Obecna ,,cywilizacja,, to stan wzajemnych zależności i powiązań, które prowadzą w dwóch kierunkach albo-albo:

1. uzyskania dominacji nad innymi lub stania się,, niewolnikiem,, indywidualnie/państwowo

2. zachowania własnego indywidualizmu – w możliwie najszerszych granicach, w ramach istniejących zależności tj.  powiązań rodzinno-państwowo-gospodarczych

Dlatego nie mówmy o WOLNOŚCI – zanim nie staniemy się jak dzieci…jako jednostka, państwo, świat, bo to urąga wszelkiej LOGICE.

A ku czemu zdążają tzw. młode demokracje lub przed czym się bronią inne państwa/ regiony …o tym wycinkowo traktuje  film….Zwróćmy  też uwagę na kwestie prawne, kontroli, i opieki …nie tylko ,,społecznej,, …obok dylematów natury psychologiczno-moralno-duchowych…

I pamiętajmy, że to co oglądamy,czytamy, słyszymy – nie zawsze ma wiele wspólnego z prawdą = rzeczywistością, choć może:

1. na nią pośrednio lub bezpośrednio wskazywać

2. wskazywać na przewidywalne konsekwencje czegoś

Do lekkich ,,obrazów,,  to nie należy….

Taktowne osiągi.

Nie jest to co prawda ani ,,Top gear,, czy  inne ,,4 x 4,,, bo to już było…ale chciałam się pochwalić swoimi osobistymi osiągami w przyspieszeniu.

Ukrywanie się z  wynikami , byłoby wielkim nietaktem i jest w zasadzie niemożliwe chociażby ze względu na konieczność wypełnienia półek w urządzeniu z tabliczką znamionową wskazującą że mamy do czynienia z lodówką i że z tego powodu  trzeba wyjść w ,,świat,,. Sukcesy podzieliłam niestandardowo na 2: widzialne i niewidzialne.

Ten widzialny  jest związany bezpośrednio  z odruchem ssąco-żołądkowym i zwany jest ruszaniem…/ nie mylić z ruchaniem/… dupy na zakupy. Oczywiście potem wskutek tegoż poruszenia wypada jej ponownie dostarczyć niezbędnych kalorii. Nieco enigmatycznie, ale wspomniałam…

Do niewidzialnych gołym okiem osiągnięć należą:

1. przekroczenie granicy chorego rozsądku

2. tu można by było wyliczać w nieskończoność, ale stosownie przemilczę ze względu na  własną nieskromność

Skupię się  tylko pobieżnie na lekkoatletyce i otrzymanych wynikach  na dystansie 3 m :

a. – do toalety z przysiadem…. na desce klozetowej otwartej – 7 sekund , przy zamkniętej – 9 s. /obowiązujący czas strefowy to 9 sekund/.

b. – do czajnika pustego – 10 s

c. – do czajnika wypełnionego wodą – 8 s

d. – do kosza na śmiecie /= szafka ze zlewozmywakiem/ – 8 s

e. – do ,,lodówki,, – 8 s / a w przypadku uporczywego ssania – 2 s /

g. – do drzwi wejściowo-wyjściowych – od 4 s do 72 h /gdy pozwalają na to zapasy, okno otworzone na oścież, sprzyjająca temperatura i wilgotność/.

W momencie czynienia pomiarów – punkt startu /punkt odniesienia/ – pozostawał niezmienny – legowisko i przyjęta pozycja horyzontalna. Wysiłki poczynione nad zwalnianiem tempa życia nadal procentują, w odróżnieniu od bankowej stopy procentowej.

Z powodu tychże osiągów w prędkościach krótkometrażowych – nadałam sobie tytuł Lady Divy-Lenivy i obdarowałam się zapachem…….dla kobiety /FOR WOMAN /. Tak wiem że to brzmi dumnie, ale może jakoś przejdzie ten numer….

Nie powinno zatem nikogo dziwić, iż wygląd opakowania oraz motyw nawiązuje do w/w
przeze mnie biegowych osiągnięć, a nie do poroża ,,Cabana,, i wygląda tak…DSCN1711

A jak pachnie ,,KOBIETA,, niech to pozostanie chwilowo tajemnicą …bo to ulotne jest i uzależnione  od dwóch osób: tej , która wącha i tej , która jest obwąchiwana…Może to takie trochę psie skojarzenie, ale…niech tam…bo mając na względzie muzyczne – w odróżnieniu od dwutaktu spalinowego- mamy takt na 3, który wygląda tak :

1. nuta głowy: jamajski pieprz, purpurowa frezja

2. nuta serca: biały heliotrop, irański jaśmin, kwiat hibiskusa, róża bułgarska,nasiona Ambrette

3. nuta podstawowa: himalajski cedr, drzewo sandałowe, kadzidło** DSCN1718

Opakowanie sobie, a flakon…sobie,  co oznacza że na flakonie jest tylko kobieta /,,WOMAN,,/ i  już wiemy, że chodzi o SAMICĘ …. żółwia , która szuka…. na co wskazuje srebrna inskrypcja   z  FOR /=dla/… na opakowaniu .DSCN1733

W każdym razie tajemnicza ,,gadzina,, chodzi za mną już od dłuższego czasu, a sam zakup  wyglądał jak randka w ciemno, bo tester, który wąchałam / IN Woman /, miał gabaryty wskazujące, że to jest to samo co stało za nim… . Ale tak nie było…/jak się okazało na szczęście…../
Zakupiłam więc to coś…nieznanego mi / wskutek braku skupienia na szczególe FOR/. Gdy zabrałam się po kilku dniach do robienia zdjęć, sklepowa ,,mistyfikacja,, wyszła na jaw. W ten sposób sparowałam żółwie…DSCN0005  bo wspominałam przecież  wcześniej…o ulubionym kubku… A do tego jeszcze okazało się, że kompozycja idealnie zgrała się z używanym przeze mnie aloe dezodorantem z Rossmanna.

I tak sobie myślę, że może to jakiś znak z tym parowaniem jest…, że może w biurze matrymonialnym powinnam szukać pracy, albo skierować kroki do urzędu stanu cywilnego…?

** http://www.gandalf.com.pl/l/la-rive-for-woman/gclid=CKW47MPDl88CFRASGwodSXgF-g&gclsrc=aw.ds

Życiowa p-referencja?

Ponieważ od początku września znowu  wzbogaciłam się o czas wolny od pracy, a także przeważnie wolny od przemyśleń – skusiłam się ostatnio na obejrzenie 2 filmów w internecie. W tym jeden dzisiaj  po północy.

Nie ukrywam, że moje gusta są tak szczególne, że od ok. 5-6 lat, znużona samą sobą- przestałam  korzystać z tzw.  środków masowego przekazu – w tym ogólno-dostępnej literatury słownikowo pięknej i naukowo niesłownikowej oraz radiowo-gazetowej.

Wszelkie ,, Pytania na …,, i w innej porze niż obiadowej, przestały być przyswajalne przez mój organizm w takim samym stopniu jak  podniecające ,,inteligentne gulgotanie,,  w czasie spożywania posiłku, powodujące upstrzenia w okolicy twarzowej i nie tylko odzieży. Delektowanie się wyborną herbatą / tą otrzymaną w wianie od kolegi z dawnej pracy/ , ekspresową ,, Minutką,,,czy  inną małą czarną liściasto-fusiastą – bez mleka lub z…też nie powinno  być zakłócane mlaskaniem języka uderzającego o podniebienie z prędkością wyrażoną w jednostce towarzyskiej – słowo/minutę. W związku z tym gustownym brakiem wychowania, w które się wyposażyłam na dalszą drogę życia, musiałam kolejny raz porzucić swoje stare ubranko /tzw. zaprzeszłe ego/ na rzecz nowej ja.

Gdy przestałam ,,wrzucać w siebie,, ,bele-co, stopniowo  odchodząc…od wielu nie tylko rzeczy – wypadało  przerzucić się na coś innego. No to zabrałam się za ekologię. Przydrożne wiśnie,  śliwki i jabłka z  opuszczonego sadu i nadgryziona przez ślimaki sałata /sprawdzona pod względem przydatności do spożycia/, przydały mi blasku , a mojemu organizmowi dostarczyły wielu dodatkowych wzmacniających pierwiastków pochodzenia auto-mechanicznego.

Wróciłam też do czytania i oglądania….. Życia  ze sobą w roli głównej – co mi zdecydowanie lepiej SŁUŻY niż cokolwiek innego. I w związku z tą SŁUŻBĄ…chciałam polecić tak ,,ad hoc,,  film… ,, Kamerdyner,, bo ….

… tak ,,troszku,,  to mam z nim wiele wspólnego, a może i nie…I to przecież tylko moje subiektywne odczucie…że to komedia jest…